wtorek, 14 stycznia 2014

Prolog

- NIE! - krzyk dziewczynki rozniósł się echem po całej okolicy. Stała na środku uliczki z zaciśniętymi w pięści dłońmi. 
- Ciszej, błagam - syknął Iracel. Kątem oka zauważył, że w pobliskim domu zapaliło się światło. Szybkim krokiem ruszył w stronę kilkulatki, a gdy zaczęła się cofać złapał ją za rękę i nachylił się nad nią. - Czemu sądzisz, że chce ci cos zrobić? 
- Idź stąd... - wyszeptała, jednocześnie natrafiając plecami na ścianę. Po jej policzkach spłynęły łzy, tworząc na nieco ubrudzonej kurzem twarzy wąskie linie. - Odsuń się ode mnie... Zostaw… 
- Uspokój się - odparł Iracel wpatrując się w zielone oczy dziewczynki. Były doskonale widoczne nawet pomimo ciemności jaka ich otaczała. Widział jak zamrugała gwałtownie i spojrzała na niego jeszcze raz, po czym powoli kiwnęła głową. Mężczyzna, nie tracąc ani chwili, wyprostował się i rozejrzał dookoła, po czym wypowiedział zaklęcie – przemyślane i dokładnie skonstruowane - mające ujawnić się w odpowiednim momencie. Utkał słowami swoje własne pragnienia i chęci. Wszystko zaczęło się układać w jednolitą całość. Patrząc jak nici jego słów oplatają dziewczynkę uśmiechnął się lekko. Udało się. Teraz wystarczy tylko czekać.